Poranek nad Atlantykiem…

Gdy wszystko, co chce niebo dać, zamieniam w ogień,
Wszystko, co chce niebo, dać umyka z objęć…
/ Patrycja Markowska, Ocean /

Słońce w mgielny welon przybrane,
patrzy z trudem na poranny świat…
Dzień, rozleniwiony po nocy,
powoli otwiera mu bramy.

Niebo pomarańczową wstęgą
wita jeszcze ospałą ziemię.
Ostatnie spojrzenie księżyca
objawia skrywane pragnienia.

Dostojny Atlantyk niespiesznie
rozjaśnia swe chmurne oblicze,
marszczy się, zagarnia wciąż ziemię,
chciałby ją pozostawić z niczym.

Groźnie szumią zaspane fale,
wprost z głębin powstają tajemnie,
nic nie potrafi ich zastraszyć,
są wytworne i bardzo pewne.

W końcu słońce objawia światu
swoją buzię z pełnym uśmiechem,
a szara toń w szmaragd się zmienia,
ziemia wtóruje głośnym echem.

Ocean – władca skrzy się błogo,
fale w radosnym tańcu krzepną,
przechodzą fazy uniesienia,
aby wieczorem znów odetchnąć.

Autor

T.M.T

Według horoskopu celtyckiego jestem Jaśminem… jak wszyscy urodzeni pomiędzy 1 a 14 maja… / Zgodnie z horoskopem Majów jestem Szafirem… jak wszyscy urodzeni pomiędzy 23 kwietnia a 12 maja… Jestem numerologiczną Trójką. Według horoskopu solarnego, kto urodził się dnia 7 maja, nie sprzeniewierza się swym ideałom…

Jeden komentarz do “Poranek nad Atlantykiem…”

  1. Witaj Tamaruś….
    Poranek nad Atlantykiem…piękny wiersz, bo ocean tutaj w roli głównej..
    Brzask zaczyna się powoli, jeszcze noc trwa, księżyc jeszcze trwa…
    Fale jeszcze zaspane, ale już czują piękny poranek…
    Słoneczko zaś postanawia mocniej się uśmiechnąć i zadecydować o losie poranka..
    Dziękuję Droga Poetko za Poranek nad Atlantykiem….milutkiego odpoczynku życzę…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.