Jezus przychodzi do Kansas City. . . / mini – musical /

/ Indiańską chata. Zbliża się Boże Narodzenie… /

I. Żywiołowa zabawa trwająca kilka minut / część bardzo dużej rodziny tańczy ( szybkie rytmy, okrzyki, gwizdy, strzały – dominuje hałas); wyróżnia się młody Indianin; w tym żywiołowym tańcu nie uczestniczy stara Indianka ani jej syn ) Zabawa powoli ustaje. Prawie wszystkich ogarnia zmęczenie i udają się spać ( „wchodzą” do chaty )

II. Na scenie pozostaje stara Indianka . Powoli zaczyna mówić.
( w tle muzyka ):
Żyję życiem świętym,
Wpatrywałam się w niebo.
Żyję życiem świętych.

Przychodzimy tylko spać, przychodzimy tylko śnić:
To nieprawda, to nieprawda, że na ziemie przychodzimy żyć.
Przychodzimy się przemieniać wiosną w trawy:
Nasze serca zaczynają się zielenić i otwierać swe korony,
Kwiatem jest nasze ciało: kwiatów kilka daje i usycha.

Och, po raz drugi nie ma powrotu na ziemię,
O, władcy Cziczimeków!
Bądźmy szczęśliwi! /…/

Starzy ludzie
mówią
tylko ziemia przetrwa.

Ach, gdyby można żyć zawsze!
Ach, gdyby nie trzeba umierać!
Żyjemy z sercem rozdartym,
Z hukiem w nas biją pioruny,
Nadzorowani i napastowani
Żyjemy z sercem rozdartym.
Musimy cierpieć.
Ach, gdyby można żyć zawsze!
Ach, gdyby nie trzeba umierać!

III. Do matki podchodzi syn:

Syn: Matko, ty wciąż to samo, a przecież nie jest ci źle. Brakuje ci jedynie wiary i wciąż obawiasz się
białych ludzi!
/ smutno / Biali ludzie…
Nie widzą żadnego życia
Kiedy patrzą
Widzą tylko przedmioty

Oni się boją
Oni się boją świata
Oni niszczą to czego się boją
Oni boją się samych siebie

Ale oni chyba mają coś czego my, matko, nie mamy!

W wielkim świecie, skąd przybywam, powiadają, że dzisiejszej nocy, Bóg się rodzi … Nie bardzo rozumiem, ale to chyba jakiś ważny czas, święto może, a tu u nas tak zwyczajnie…

Stara Indianka: A, zwyczajność ci nasza przeszkadza! Taki światowy się zrobiłeś, że aż wstyd! I to
ma być mój syn! Ty chyba już nic nie pamiętasz z tego, co ci nad kołyską
opowiadałam, gdy słuchać chciałeś…

Syn: Opowiedz, matko, posłucham i teraz!

IV. Matka rozpoczyna opowieść / budzi nią zainteresowanie /:

Dawno, dawno temu, przed stworzeniem świata, Sza – lana panował w swoim królestwie na szarych chmurach. W dole pod chmurami rozpościerał się niezmierzony obszar wodny. Woda tryskała w górę, a opadając zamieniała się w skały. Wkrótce potem pojawili się ludzie. Wówczas swoje panowanie zaczęły złe duchy. Często zamieniały się w zwierzęta, aby mieć przewagę nad człowiekiem. Nigdy nie wiadomo było z której strony zaatakują. Złe duchy chciały wytępić ludzi dlatego, że byli oni dziełem dobrych bóstw. Wybuchła walka, w której wyginęły dobre bóstwa. Wtedy złe duchy ściągnęły lody i zimne wichury, którymi zgasiły słońce. Noc zapanowała na ziemi. Ludzie zamarzali, marli z głodu, zwierzęta ginęły w lasach i na preriach. Długo wodzowie zastanawiali się , co w tej sytuacji uczynić, aż w końcu znalazł się czarownik, który wpadł na pewien pomysł.
Czarownik rzekł do zebranych wodzów, że musi znaleźć się młodzieniec, który poprosi duchy zmarłych, aby dały mu po kawałku każdej z gwiazd, a gdy wszystkie użyczą mu swojego blasku, jego tarcza zmieni się w jasne i gorące słońce.
Tego zadania podjął się młody, silny Chicovaneg . Za radą czarownika sporządził mocną tarczę z tygrysa. Minęło wiele lat, nim Chicovaneg pokonał złe duchy. Wreszcie wszystko udało się i pewnego dnia na niebie rozbłysło wielkie słońce. Na ziemię powróciło życie. Złe duchy do dziś nie mogą się z tym pogodzić, ale Chicovaneg czuwa. Niezadowolony, potrząsa tarczą, a groźne grzmoty wprawiają świat w drżenie. Złe duchy uciekają, a wtedy Chicovaneg maluje na niebie wielobarwny łuk, aby obwieścić ludziom, że mogą nadal żyć w spokoju, gdyż on nie pozwoli złym mocom zgasić słońca. I to jest to, w co ja wierzę!

Syn: Nie zabraniam ci w to wierzyć, ale moja wiara jest nieco inna!
Młode Indianki: Nasza chyba też! Ale dość tych opowieści! Bawmy się!

V. Zabawa zaczyna się ponownie. Syn na boku w dalszym ciągu próbuje przekonać matkę, że ta noc jest niezwykła. Pokazuje gwiazdę na niebie. Podchodzą następni.

Syn : Matko, spójrz na niebo, jasność bije zewsząd! Dawno już takiej nie było! Choć ziąb
zewsząd ogarnia, niebo skrzy się gwiazdami. Aż żal się do snu pokładać! Tak bym
w nie patrzał i patrzał, by przejrzeć je całkiem. I ta potężna gwiazda…To pewnie jakiś
znak!

Młoda Indianka: Tak, on chyba ma rację… Pójdę posprzątać / odchodzi /

Stara Indianka: Oj ci młodzi! W głowach im się powywracało! Wiara praojców już dla nich nic nie
/do siebie / znaczy! Oj słyszałby to Wielki Duch…

VI. Z oddali nadchodzi orszak Aniołów. Słychać inną muzykę. Zabawa Indian ustaje, ich muzyka
cichnie, zaglądają zdziwieni. Aniołowie podchodzą. Z tyłu, wolno posuwa się tajemnicza
postać.

Anioł I: Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu!
To dla was w mieście Dawida narodził się Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan. A ta
gwiazda na niebie ma wam o tym przypominać…

/ młodsza część rodziny indiańskiej klęka, starsi jeszcze nie dowierzają /
Anioł II: Oto chwila łaski dla was. Królestwo jego nie jest z tego świata. On chce być królem serc
waszych.
/ zwraca się wprost do młodego Indianina /
Idź…! Złóż Mu pokłon. Uznaj panem Świata! … Panem swoim! …

/ Jezus odkrywa szatę podróżną; w ten sposób ujawnia się; młody Indianin pada do jego stóp /

Młody Indianin: Długo szukałem Ciebie, wielki Wszechmocny Boże! Aż znalazłem ! Czy moje oczy
Godne są oglądać Twoje oblicze? Patriarchowie czekali na Ciebie, pragnęli ujrzeć
rąbek Twojej szaty, a ja widzę Cię w całej okazałości, Panie mój…

Jezus: Przyszedłem zbawić świat, więc również ciebie. Przemierzałem różne krainy, aż dotarłem tu,
na tę górską ziemię, gdzie jeszcze wielu o mnie nie słyszało. Przyszedłem głosić wam dobrą
nowinę. Kto mi uwierzył, niech idzie za mną…

VII. Orszak Aniołów tanecznym krokiem przy delikatnej muzyce prowadzi Indian za Jezusem.
Niektórzy jeszcze ociągają się, ale wiara zwycięża.

VIII. Poetycki monolog Indian / w tle muzyka / :

Młody Indianin: Od dawna w odległej krainie wieść się szerzyła o narodzeniu Zbawiciela. I oto
ujrzeliśmy gwiazdę na niebie, zwiastującą dobrą nowinę. Serca nasze odgadły,
czego od nas żąda, przeto nie zwlekając, poszliśmy za jej promieniem, zostawiwszy
wszystko…

Stara Indianka: Zapomnij
lata
drogi
zegary
to co być mogło
co było
co będzie
nic piękniejszego
już się nie stanie
nad gwiazdę zatrzymaną w pędzie
nad dziecko na sianie
daj rękę
chodźmy do Betlejem
ścieżką znaną
mędrców i pasterzy
chodźmy raz jeszcze uwierzyć
że On potrafi
wrócić nam uśmiech
z pierwszych fotografii
Matka z synem schodzą ze sceny / Muzyka /

W spektaklu wykorzystałam fragmenty utworów indiańskich, publikowanych w Internecie na stronach Republiki. Pozostały tekst jest mój własny. Zasadniczą część spektaklu, zgodnie z zamysłem mini – musicalu, stanowi taniec w połączeniu z muzyką, opartą na motywach indiańskich.

Opracowanie autorskie i wystawienie w roku szkolnym 2004 / 2005 w szkole oraz w Domach Dziennego Pobytu „Wrzos” i „Brzoza” mini dla szerokiej i usatysfakcjonowanej publiczności- T.M.T.

Autor

T.M.T

Według horoskopu celtyckiego jestem Jaśminem… jak wszyscy urodzeni pomiędzy 1 a 14 maja… / Zgodnie z horoskopem Majów jestem Szafirem… jak wszyscy urodzeni pomiędzy 23 kwietnia a 12 maja… Jestem numerologiczną Trójką. Według horoskopu solarnego, kto urodził się dnia 7 maja, nie sprzeniewierza się swym ideałom…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *