Ice cream z orchideą w tle…

Nie zatrzymasz chwili tak, jak nie zamkniesz w dłoni kropli wody, choć drobny ślad na niej pozostanie… Będzie wysychać, aż zniknie zupełnie, a przecież wiele kropel ma moc drążenia skał… Nie zatrzymasz chwili, bo ulatuje jak wielobarwny motyl i powraca jedynie wspomnieniem… jakże silnym i obezwładniającym!
To był jej ostatni wieczór w Perle Słońca… Nie zapowiadał się nadzwyczajnie, ale ileż było już w tym magicznym mieście cudowności, które zawładnęły jej sercem…Przecież nie zawsze musi być aż tak pięknie, wręcz nieprzyzwoicie byłoby myśleć, aby jeszcze coś mogło się zdarzyć szczególnego… Szczęście to nie kromki świeżego pachnącego chleba, który można jeść do woli… Szczęśliwych chwil nikt nie rozdaje garściami, tylko czasami można z nich uszczknąć odrobinę dla siebie… Jedyne co, to wypadało, choćby na koniec , wybrać się na osławione już dużo wcześniej lody, tureckie ice cream, do upatrzonego wcześniej punktu, ale jak na złość, to miejsce zniknęło, niczym fatamorgana na pustyni, której widok też nie był jej obcy. To nie pierwszy raz ją coś zawodzi… Znała to uczucie, ono pojawiało się dość często w jej życiu, by nigdy nie miała nawet cienia nadziei, że urodziła się pod szczęśliwą gwiazdą… Spacer po nadmorskim deptaku pozwalał jej upajać się po raz ostatni przepięknymi, majestatycznymi widokami przy zachodzie słońca, które kładły się cieniem pod jej stopami, co ją, baczną obserwatorkę świata i ludzi, w jakimś stopniu satysfakcjonowało. Nagle… zauważyła uśmiech młodego człowieka, wymachującego szabelką, którą zdążyła poznać z opowieści hotelowych znajomych. To było bardzo czytelne zaproszenie, by tureckie ice cream kupić właśnie tutaj! Jakież było jej zdziwienie, zaskoczenie, gdy zamiast zamówionej, skromnej porcji lodów, na szabli znalazła się cała potężna bryła, z której można byłoby obdzielić kilkunastu niesamowitych łasuchów, a która w żaden sposób nie mogła zmieścić się w malutkim waflowym kubku! Nie, to nie czary, to rzeczywistość! Nie wiedziała, czy śmiać się, czy może po angielsku wycofać się, ale być tutaj i nie posmakować miejscowych specjałów, to grzech, ale w takich ILOŚCIACH…?! To miała być malutka porcyjka… Jednak szybko zorientowała się, że to początek fantastycznej zabawy, okraszonej uśmiechem, miłym słowem, ciepłym gestem…

Gdyby ktoś wcześniej powiedział jej, że to będą tak wspaniałe chwile, ze śmiechem do łez, to nie uwierzyłaby, tym bardziej, że ten czarujący Marokańczyk z pozoru nie przedstawiał się tak ciekawie, ale… Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu… / Mark Twain /… czy nikomu??? Dla niej odkrył się zupełnie… Lody na szabli w jego ręce wirowały, tańczyły w powietrzu jak baletnice na scenie, a on wymachiwał tą szablą, niczym polscy szwoleżerowie we francuskiej Gwardii Cesarskiej! Ice cream – turecki fenomen ! Zachwycająca jest konsystencja tych lodów i ich unikalny smak, uzyskany dzięki prawdziwemu koziemu mleku, do którego dodawana jest mąka z korzeni dzikiej orchidei, co sprawia, że rzeczywiście są wyjątkowe. Ach, orchidea, budząca przyjemne skojarzenia, a do tego… On, zgodnie z tutejszym zwyczajem, w stylowej, wyszywanej kamizelce, co chwilę wyjmujący szablą wielką bryłę lodów, rozciągając ją i ugniatając w powietrzu i ona, patrząca w zdumieniu, to znów śmiejąca się do łez z tego niepowtarzalnego, stylowego tańca słodkości! Taniec… to słowo pasowało jej tutaj najbardziej, bo wszystko to prezentowało się niezwykle fantazyjnie! Te czarujące figury lodowej bryłki, niczym wziętej wprost z Arktyki , ich spontaniczny śmiech aż do łez, zabawne komentarze wypełniały okoliczną, nadmorską przestrzeń… Gdy ten niezwykły taniec ustał, miało już być normalnie, aż tu nagle wszystko zostało wywrócone do góry nogami, jak porządek świata w pewnych sferach naszego życia i jak wspaniale się trzyma! Chwilę później tureckie ice cream poszybowało w przestworza, a gdy spotkały się ich dłonie, to tak, jakby tym subtelnym gestem chciał jej powiedzieć: „Nic się nie stało, za chwilę wszystko już będzie normalnie…”, a przecież taka chwila mogłaby trwać o wiele dłużej, ale nie sposób jej zatrzymać, to niestrudzona wędrowniczka uczuć, a ona wcale nie oczekiwała normalności, której tak wiele w jej życiu… Brakowało jej takich fantazyjnych, subtelnych chwil, to po nie przybyła w to magiczne miejsce i chciała, by było ich jak najwięcej… Jeszcze tylko moment miłej rozmowy i czar prysnął… jak bańka mydlana, jak wszystko, co piękne w życiu, ale dla takich chwil warto żyć, trudzić się, a czasami nawet płakać gorzkimi łzami… Może dobrze, że tak się dzieje, przecież nie tylko dobre chwile mamy w pamięci… Gdyby nie pełzły, jak ciemna tkanina na słońcu, czyż nie byłoby nam trudniej? W jej głowie przemykały ukradkiem słowa piosenki: „Jak na deszczu łza, cały ten świat nie znaczy nic. Chwila, która trwa, może być najlepszą z twoich chwil…” Dopiero teraz zauważyła, że gromada gapiów nie zdążyła jeszcze rozejść się, wcześniej zupełnie tego nie widziała, pochłonięta niezwykłym tańcem bryły lodów i czarującym uśmiechem Mistrza tej sztuki…

Następnego dnia, przed południem, wybrała się na ostatnią wędrówkę po mieście. Wypadało przecież coś kupić na długi powrót… Weszła jednak do innego sklepu, bo zdecydowała się jeszcze dokupić istotny drobiazg dla swojego dorosłego, wspaniałego Maleństwa, przecież zawsze tak robi… Jakież było jej zdziwienie! Zaniemówiła, gdy zobaczyła go za ladą! A on… przywitał się z nią, jak z dobrą znajomą… Ach, ile wspomnień z poprzedniego, uroczego wieczoru przemknęło przez ten wspaniały FIDAN CENTER… Ile śmiechu i poważnej rozmowy wypełniło jego potężne wnętrze… a delikatny powiew emocji , jak zapach orchidei w pełni lata, dopełniał tę przeuroczą, wysmakowaną całość. Jakiż ten świat jest mały… nawet w bardzo odległym zakątku świata, a teraz, w dobie internetu, skurczył się do rozmiaru mikro! A ona, wciąż słucha „September Blue” Chrisa Rea, z tamtego dnia, choć już grudzień zawitał, bo to był jej july nie tylko w kolorze blue, ale w całej palecie cudnych, pastelowych barw, które i na co dzień najbardziej lubi… Był taki piękny kwiat, jak w tym muzycznym obrazie…
Są słowa mieniące się pełnią barw i są słowa działające jak słota jesienna / prof. Jan Tokarski /, a ona uwielbia jedne i drugie, bo często niosą ze sobą powiew emocji, co w jej zwykłej codzienności jest wprost bezcenne…

Autor

T.M.T

Według horoskopu celtyckiego jestem Jaśminem… jak wszyscy urodzeni pomiędzy 1 a 14 maja… / Zgodnie z horoskopem Majów jestem Szafirem… jak wszyscy urodzeni pomiędzy 23 kwietnia a 12 maja… Jestem numerologiczną Trójką. Według horoskopu solarnego, kto urodził się dnia 7 maja, nie sprzeniewierza się swym ideałom…

4 komentarze do “Ice cream z orchideą w tle…”

  1. Jak to dobrze, że istnieje takie miejsce, ta stronka gdzie słońce maluje i poezję piękna albo z kolei zabiera nas do świata niby fantazji, ale jednak realności, do świata gdzie piękno ma swoje własne ramy, gdzie to co wielu ludziom zdarza się tylko w fantazjach tutaj zdarzyło się w rzeczywistym czasie i w rzeczywistym miejscu. Jest to piękny zapis wydarzeń, które wielu przeżyć by chciało, chciałoby zasmakować tego dreszczyku emocji i …. zauroczenia nawet. Ileż to razy przebywamy w wielu cudownych miejscach, oglądamy różnego rodzaju zabytki, krajobrazy, rozmawiamy z wieloma ludźmi a po powrocie do dni zwyczajnych … pozostają tylko …. mgliste wspomnienia, które z czasem zacierają się, przysłonięte przez inne zdarzenia. Tutaj jest inaczej, tutaj opisano chwile, które zawładnęły pamięcią, poruszyły serduszko, zapisały się na trwałe w Twoim sekretarzyku, gdzie przechowujesz piękne chwile…. Bo szczęście, jak sama piszesz ” …. Szczęście to nie kromki świeżego pachnącego chleba, który można jeść do woli… Szczęśliwych chwil nikt nie rozdaje garściami, tylko czasami można z nich uszczknąć odrobinę dla siebie…..”. Takie chwile nie są właśnie tą kromką świeżego chleba, którą codziennie spożywamy, takie chwile zdarzają się ludziom, wokół których wirują fluidy radości i życzliwości, fluidy uśmiechu i …. takiej nieco tajemniczości. A takie właśnie osobowości przyciągają swoim magnetyzmem, dla takich osobowości chce się uśmiechać i czynić ….. takie może nieco frywolne ale przecież piękne gesty. A jeszcze jak ta osobowość ma postać pięknej kobiety to serce rośnie i dusza się śmieje. I tak jest właśnie w tym opowiadaniu…. serce rośnie i dusza się śmieje.
    Piękne były te chwile, piękne są teraz wspomnienia …. a ja serdecznie dziękuję, że czytając ten tekst, mogłem być być świadkiem tego zdarzenia i …. uśmiechnąć się do Ciebie w duchu …. i powiem zupełnie szczerze, zazdrościć, że nie ja byłem na miejscu tego Marokańczyka, który sprawił Jej tyle radości.
    Ale przecież radosne chwile lubię chodzić parami i …. zdarzył się Jej kolejny dzień, który znowu przyniósł radość …. i ta muzyka …. to „September Blue ” …. Piękne chwile mają swoje zaczarowane melodie, usłyszenie których przenosi nas znowu w miejsca i zdarzenia, które …. są niezapomniane.
    Niech mi będzie wolno na chwilkę przenieść Cię Tamaro w tamte miejsce i w tamten czas …. wiem, że obrazy z tego pliku nie są tamtymi obrazami, ale przecież też piękne ….

    http://youtu.be/ZM6QWduvcDc

    Serdecznie dziękuję za piękne opowiadanie, pozdrowienia posyłam i ….. znowu, jak codzienność mnie przytłoczy i chwile relaksu będą niezbędne, zaglądał będę na Twoją stronkę aby …. znaleźć się w innym, zaczarowanym świecie poezji i Jej wspomnień, zobaczyć kolejne piękne puzzle jakie układa samo życie..

    1. ჱܓ Szczęście nie jest kolorowym motylem, za którym musisz pobiec, jeśli chcesz go złapać. Szczęście jest jak cień, podąża za tobą, nawet wtedy, gdy o nim nie myślisz. ჱܓ/ Phil Bosmans /

      Właśnie… nie myślałam, że napiszesz, nie zaglądałam tutaj do tej pory, bo obowiązków mnóstwo. Szkoła nie uznaje, że zbliżają się Święta i nie jesteśmy samotnikami, każdy ma rodzinę, dom i wiele zobowiązań, a tu jeszcze jutro konferencja, a w kolejne dni zebrania z rodzicami, obowiązkowo!, więc… zajrzałam dopiero teraz, po odczytaniu Twojej odpowiedzi, Edwardzie i… stokrotne dzięki za te kolejne cudowne, szczere, życzliwe słowa, Mistrzu. Dla takich osób warto pisać! Szkoda, że na tym naszym świecie życzliwość jest na lekarstwo i nawet w aptece, za grube pieniądze, nie można jej kupić, bo pewnie zrobiłaby to niejedna osoba, pomimo kosztów…! Jestem Ci naprawdę wdzięczna, czuję się zaszczycona, bo rzadko kto tak wspaniale pisze, rzadko kogo interesuje osobowość człowieka, liczy się tylko „opakowanie”… I powiem Ci więcej, tak między przygotowywanymi testami dla moich uczniów, oglądałam dzisiejsze wybory Miss, bo i tak w telewizji nic ciekawego dla mnie nie było. Usłyszałam wypowiedzi tych dziewczyn i od razu przypadła mi do gustu 20- tka, to na nią wysłałam swój głos i cóż… chyba w jury też byli ludzie, którzy cenią wnętrze człowieka, a nie tylko uroczą powierzchowność, skoro to ona została Miss Polski. Jednak dla wielu wnętrze człowieka jest kompletnie bez znaczenia, bo o wiele bardziej liczy się drogi but, kiecka za całą wypłatę i tym podobne wartości. Na szczęście wśród znajomych mam też osoby, które nie chwalą się ceną swojego obuwia, bo nie kupują za grube tysiące ( zresztą, tak jak ja ), a są wartościowymi ludźmi. Jeszcze raz z całego serca dziękuję, Dobry Człowieku… Miłej nocy i słońca w duszy o poranku, nawet, gdy groźny huragan w naturze…

  2. .TAMARKO….
    Klejnotem jest piękno duszy,i TY to piękno posiadasz
    To, co człowiek w sobie posiada.
    Tym,czym inną osobę wzruszy.
    Piękno zewnętrzne szybko mija,
    Lecz piękna dusza, nie przemija….

    ….ŻYCZĘ CUDOWNYCH RADOSNYCH DNI …:)BUZIACZKI TAMARKO.

  3. Witaj Tamarko…dziękuję za Twoje cudowne opowiadania…i jedno i drugie…

    Świadczą o twoim cudownym wnętrzu, niespotykanym …

    Szczęście niejedno ma imię, a Ty jak je pokarzesz, dajesz radość ogromną

    czytającym…

    Tych szczęśliwych chwil w Twoim życiu życzę najwięcej…

    Pozdrawiam mocno Tamaruś….pięknych dni, całych w Twoim cudownym

    uśmiechu….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.